Łącznie 12 km (z dobiegami "z" i "do" domu) So, 19 czerwca 2010, 18:13
19 czerwca, sobota
Bieg Ursynowa, 5 km
19,11 / 19,10
Na pewno trasa szybka, choć wiał tak mocny wiatr, że ciężko było pobiec naprawdę na maximum możliwości. Ja oczywiście zaczęłam za szybko, ale to dlatego, że ciągle nie wiem na ile mnie stać. Pierwsze dwa kilometry po 3,40, a 3 kolejne po ok. 4,0 min/km. Niby nieźle, ale nie czułam się "silna", jakoś od rana brakowało mi mocy.
Szkoda, że organizowanych jest tak mało "piątek". Na tym dystansie mam realną szansę na "życiówkę" jeszcze w tym roku.
Dzisiaj brakowało 40 sekund. Ale to 2,5 miesiąca od porodu, także ciągle jest szybka tendencja wzrostowa.
Waga rano pokazała równe 50 kg, choć dzień wcześniej nieźle się obżerałam... Już więcej nie chcę chudnąć
Łącznie 12 km (z dobiegami "z" i "do" domu)
Łącznie 12 km (z dobiegami "z" i "do" domu) 


Uśmiechał
9,16 km
Ledwo...ledwo...mięśnie bolały mnie jak po maratonie...oj, dawno tak źle ze mną nie było...
Muszę się rozgrzewać przed startami! i robić rozbiegania po! Niestety we wtorek dosłownie 2 minuty przed startem okazało się, że uda mi się pobiec. Czasu starczyło jedynie na przebranie.
Średnia prędkość 5,25 min/km. Człap, człap, człap. W trakcie ledwo-przebieżki. Chyba sztuk sześć po 30 metrów.
Mam obolałe ciężkie uda i jestem jakaś połamana, powykręcana. No i śpiąca (uroki bycia meteopatą).
!!!Obiecuję sobie dzisiaj rozpisać trening na wakacje. Już pora wziąć się za siebie!!!
pewnie to chwilowe załamanie.
Podsumuję cały trymestr. 3 miesiące dochodzenia do siebie i bezładnego treningu.
KWIECIEŃ 109 km 17 treningów biegowych
MAJ 241 km 23 treningi
CZERWIEC 195 km 23 treningi
4 starty, w tym jeden mocny- 5 km czas: 19,11
Waga: 50 kg +/-0,5 kg (ustabilizowała się)
Zaczynam trenować. Mam nadzieję, że się uda 