Pn, 26 lipca 2010, 10:32
Obijałam się, "wakacjowałam". Strasznie chce mi się biegać, ale z Małym jest coraz gorzej, tzn. daje nam w kość. Wymaga dużo atencji, jest humorzasty, nie lubi spać w dzień, ciągle chce by się z nim bawić, nosić go. Już swobodnie przewraca się z boczku na bok, chwyta zabawki dwoma łapkami, rwie się do siadania. No i biega... potrafi w nocy obudzić się i przez dwie-trzy godziny kręcić rowerek nóżkami. Ruchliwa istota...
15 lipca, czwartek
4,5 km truchtu porannego. UPAŁ. Wieczorem Młody nie dał mi wyjść. Poza tym pakowaliśmy się na wakacje.
16 lipca, piątek
11,8 km w Łodzi. Późnym wieczorem. Po prostu BC1.
18 lipca, niedziela
Mielno (sobotnia podróż trwała ponad 12 godzin!!!!)
6 km Na tyle pozwolił Bartuś. Cały dzień był rozdrażniony. Odreagowywał podróż. No i ten upał...
19 lipca, poniedziałek
8,6 km. Wolno. Po plażowaniu (grrr nie nadaję się na plażę, ale ile można siedzieć w morzu? zimnym morzu...)
20 lipca, wtorek
6 km po plaży. TA plaża nie nadaje się do biegania
Zbyt stroma, za dużo kamieni i CI ludzie...)
21 lipca, środa
10, 5 km w samo południe. BC1 bez zmęczenia, ale średnia prędkość wyszła 4,45 min/km. A zaczęłam spokojnie od 5,09.
22 lipca, czwartek
Upał, temp. powyżej 35 stopni. Aj, wyszłam na trening o 13.00
12,1 km
4,58/4,49/4,41/4,38/4,43/4,38/4,40/4,37/4,42/4,37/4,42/4,37/6,17 (10 podbiegów)/4,40
BC1- lekko, pomimo upału i wcale nie tak wolno jakby to wynikało z percepcji prędkości.
23 lipca, piątek
11 km, 8 przebieżek. Średnia prędkość 4,41 min/km. Spokojnie.
25 lipca, niedziela
Od wczoraj leje, leje, leje. Wiatr przeokrutny!!! Przy mnie wyrwało drzewo z korzeniami. Potem już bałam się wychodzić na dwór. Grrr... Ale nieprzyjemnie. Z Małym siedzieliśmy w domu.
Udało się tylko z drżeniem serca 6,3 km.
I znowu pogoda przeciwko mnie 🙁



10,9 km, śr v= 4,39 min/km
W czwartek 10-cio godzinna podróż w Beskid Niski. Ach, jak cudownie być znowu w górach. Mój ukochany Beskid Niski!
30 lipca, piątek
Jest cudnie
) Padał lipcowy deszcz. Słońce walczyło z tarczą chmur.
12,4 km, śr. v= 4,47 min/km
Leciuteńko.
5,10/5,09/4,49/5,12/5,03/4,37/4,29/4,26/4,36/4,34/4,44/4,33/4,48
Tempo pokazuje rozkład "górek".
Nie udało się dobić do trzystu.
Nie udało się wystartować.
Wydolność chyba nie wzrosła.
Ale szybciej biegam BC1. Jest zdecydowanie lżej.
Nie udało się wdrożyć planu.
Nie udało się wykonać szybszych treningów.
Ogólnie było wakacyjnie.
SUMA: 272 km
Bolesne...
16.00
18,1 km
Tempo 5,05 min/km. Spokojnie.
Niestety po biegu miałam lekką awanturę, że za długo... a to nawet nie "dwudziestka"...i pozostaje niedosyt.
5 lipca, czwartek
Odpoczywam.
7.00 - wolniutkie 6,1 km.
11.30 - kąpiel mineralna
Błogo. Moczenie ciałka w gorącej, brązowej, bomblującej wodzie.
Mały był przez cały dzień mocno "awanturujący się".
Ja zmęczona, niewyspana (jakoś dwie ostatnie noce hałasowano nad nami i nie mogłam spać). Taki lżejszy dzień na pewno się przyda.
Zauważam niepokojące zjawisko: więcej biegam = znacznie więcej jem. Aż się boję co pokaże waga po powrocie...
