Matka Polka biegająca

Matka Polka biegająca

Matka Polka biegająca

Matka Polka biegająca

Są Matki Polki feministki, są i te biegające. I jedne i drugie potrafią wzbudzać kontrowersje. W naszym oceniającym (czytaj: komentującym i zawsze lepiej wiedzącym) społeczeństwie nikt nie ma łatwo;) Ale w moim przekonaniu  młode mamy mają szczególnie przechlapane. Po pierwsze dlatego, że urodziły dziecko i nie zachowują się tak jak powinny. Zapytacie jak? No właśnie… Jak za bardzo przejmują się dzieckiem, dezynfekują każdy przedmiot, starannie ważą i mierzą każdą porcję jedzenia przygotowywaną dla dziecka – to są nadgorliwe. Gdy pozwalają maleństwu samemu decydować, zgodnie z hasłem, że brudne dzieci to szczęśliwe dzieci, – to pewnie nic je maluch nie obchodzi. Gdy wracają szybko do pracy – to są wyrodne. Gdy siedzą na macierzyńskim – to wykorzystują innych podatników, a najbardziej pracodawcę. Gdy kupują wszystko nowiusieńkie, ubierają dzieciaka zgodnie z najnowszymi trendami – to są snobkami i pozerkami. Gdy zbierają rzeczy od rodziny i znajomych – to może są za mało zaradne na to, żeby mieć dzieci. Etc…

Gdy biegają…

To może nikt im tego wprost nie powie, ale za plecami słychać, że bieganie/sport jest dla nich ważniejszy od dziecka. No pewnie, w końcu 23 h vs 1h to… ale zostawmy cyferki. W normalnej rodzinie dziecko ma mamę i tatę. Tatusia nie zabije kilkadziesiąt minut spędzone z maluchem, nawet gdy mowa o noworodku. Gdy dziecko ma więcej niż 6 miesięcy tatuś może z korzyścią dla całej rodziny zabierać na bieganie latorośl w babyjoggerze. Oczywiście mama też może, ale jakoś tatusiom z wózkiem bardziej do twarzy;)

Sytuacja komplikuje się przy dwójce, czy większej liczbie dzieci. Ale i to logistycznie jest do przeskoczenia, tylko cała rodzina musi zrozumieć, że bieganie jest ważne. Ba, jest bardzo ważne. W żadnym wypadku nie ważniejsze od dziecka, ale działa jak dobra psychoterapia. Wzmacnia psychicznie. Pozwala naładować akumulatory na bezsenne noce (wiem, co piszę – od 9 miesięcy nie przespałam całej nocy!). Pozwala na chwilę samotności, na chwilę dla siebie. Nie zastąpi tego kosmetyczka czy fryzjer.

Szczęśliwa mama to biegająca mama – taka teza byłaby zbyt brawurowa. Ale zaryzykuje stwierdzenie, że biegająca mama to szczęśliwa mama. To uśmiechnięta, cierpliwa mama. To silna kobieta.

Biegajcie zatem drogie mamy, w żadnym przypadku nie czując z tego powodu wyrzutów sumienia. Macie być wzorem dla dzieci, macie dla nich być zadowolone i pełne energii. Jak do tego dodamy poprawę sylwetki, wolniejsze starzenie się… to i oszczędności znajdą się w koszyczku korzyści.

 

A gdy dzieci są już trochę starsze to biegajcie razem z nimi. Może wychowacie przyszłego Mistrza Olimpijskiego, albo przynajmniej zdrowego, normalnego człowieka. A o to w dzisiejszym świecie technologii cyfrowych ciężko… zatem zmykam od komputera boksować ze starszym, siłować się z młodszym 😀

Dodaj komentarz