Śr, 5 maja 2010, 07:04

4 maja, wtorek

Obrazek
Jest zdecydowana poprawa. Moje ciało ponownie zaakceptowało bieganie i wyrywa się do ćwiczeń. Szkoda, że jestem ograniczona czasowo, ale dopóki Bartuś nie stanie się bardziej przewidywalny tak to będzie. Kiedy tatuś nie może poradzić sobie z wrzeszczącym malcem dzwoni, żebym w trymiga wracała. Wiadomo- nikt tak nie ukołysze małego stworka jak mamusia ;)
9 km- 45 minut (pierwsze 30 min BC1, potem BC2). Plus kilometr truchtu. W planach było więcej. Zadziwia mnie ilość energii, która we mnie siedzi i czeka na uwolnienie…

Obrazek
Waga: nieco poniżej 53 kg. Tak jak zakładałam, po 6 tygodniach od porodu powinnam wrócić do wagi sprzed ciąży (mam jeszcze 8 dni). Dodam, że nie odchudzam się. Karmienie i bieganie sprawiają, że mój organizm może „przetrawić” nawet ponad 3 tysiące kalorii. Może to zabrzmi dla niektórych dziwnie, ale ciąża to najlepszy sposób na schudnięcie. Chyba nigdy nie jest to tak łatwe, jak po porodzie.
Dłużej potrwa sprawa z „brzuszkiem”. Na mięśnie trzeba sobie zapracować.

Byliśmy z Bartkiem u ortopedy- wszystko jest w porządku, rozwija się prawidłowo. Ale kolejny pan doktor stwierdził, że nasz krasnal jest niezwykle silny. Cóż, intensywnie ćwiczył u mamy w brzuchu. Teraz też należy do dzieci aktywnych, choć na szczęście niepłaczliwych. A dwa dni temu po raz pierwszy uśmiechnął się „całą gębą”  :hej:

Dodaj komentarz