Archiwa kategorii: BLOGOWANIE

"Tort Spajdermenowy"

TO JUŻ 3 LATA

Nasz prima aprilisowy solenizant w tym roku obchodził swoje święto w lany poniedziałek. Dla mnie było to nie lada wyzwanie – przygotować wielkanocno-urodzinowy obiad dla kilkunastu osób.  W dziewiątym miesiącu ciąży nawet przyjemne zazwyczaj czynności zaczynają sprawiać trudności… Największym sprawdzianem był TORT SPAJDERMENOWY – o innym nie mogło być mowy. Trzylatek upodobał sobie tego bohatera i ciężko z tym walczyć. Dobrze, że przynajmniej przestał już spać z Jaszczurem (wróg Spidermana; przebrzydła karykatura), stwierdzając, że miś jest milszy.

maly

Przepis na tort zapożyczony od nieżyjącej już prababci (stąd robocza nazwa Tort Babci Feli). W swojej oryginalnej wersji nasączony hojnie spirytusem (pod koniec życia babcia potrafiła nasączyć biszkopt nawet połową półlitrowej butelki… nie powiem, smakowało to przednio, ale kierowcom i dzieciom bałabym się zaproponować tort w tej wersji…)

DSC_1255 DSC_1258

TORT BABCI FELI

Biszkopt:

  • 6 jaj
  • niepełna szklanka mąki
  • 3 łyżki cacao
  • 1 szklanka cukru
  • pół łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • szczypta soli (przydatna do lepszego ubicia białek)
  1. Oddzielić białka od żółtek; ubić białka ze szczyptą soli (aby piana była puszysta jaja powinny mieć temperaturę pokojową, także dobrze wyjąć je wcześniej z lodówki)
  2. Utrzeć żółtka z cukrem (najlepiej na parze) i dodać sok z cytryny
  3. Do dużego naczynia (najlepiej pojemnej miski) wsypać mąkę, cacao i proszek do pieczenia. Zamieszać.
  4. Do ubitej piany dodać masę z żółtek i delikatnie zamieszać (najlepiej drewnianą łyżką). Żółtka powinny być przestudzone, jeżeli ucieraliśmy je na parze.
  5. Do masy białkowo-żółtkowej dodać mąkę z pozostałymi składnikami. Wymieszać.
  6. Wlać do wysmarowanej tłuszczem i posypanej bułką tartą tortownicy.
  7. Piec 45 minut w temperaturze 180-200 stopni. NIE OTWIERAĆ piekarnika przed końcem pieczenia – biszkopt może nie wyrosnąć.

KREM:

  • 500 g masła roślinnego (najlepiej takiego z plastikowych pojemniczków)
  • 3 żółtka
  • 3/4 szklanki cukru pudru (naturalnego lub waniliowego)
  • 4 czubate łyżki cacao
  • 1 zapach rumowy lub arakowy

Masło ucieramy łyżką z cukrem pudrem. Dodajemy pozostałe składniki i miksujemy.

PONCZ:

  • 1 szklanka przegotowanej i ostudzonej wody
  • 6 łyżeczek cukru lub cukru pudru
  • pół szklanki soku z cytryny
  • spirytus (wg. uznania – można pominąć. W przepisie babci widnieje „dawka” 100 ml)

Połączyć składniki (najlepiej chwilę przed wykorzystaniem)

POWIDŁA ŚLIWKOWE do smarowania warstw (chronią poncz przed wyparowaniem).

  • BISZKOPT po upieczeniu przekroić dużym nożem na 3 części. Górną dać do środka, a środkową na wierzch.
  • Nasączyć każdą z warstw biszkoptu, po czym posmarować powidłami. Na to nałożyć krem. Przykryć kolejną warstwą i powtórzyć czynność.
  • Wierzch i boki również posmarować kremem  – ale NIE w przypadku TORTU SPAJDERMENOWEGO. Żeby lukier się trzymał pozostawiamy boki i wierzch nieposmarowane. Tort wkładamy na 3-6 godzin do lodówki.

LUKIER SPAJDERMENOWY:

Ja skorzystałam ze strony tortytorty.pl (można złożyć zamówienie internetowo i odebrać produkty następnego dnia na Ursynowie) i zamówiłam masę cukrową atlantycki niebieski oraz czerwoną. Plus czarny błyszczący żel do dekoracji. Następnym razem jednak zrobię lukier sama wykorzystując barwniki spożywcze (też dostępne na podanej stronie).

Najlepiej byłoby lukier rozwałkować plastikowym wałkiem (drewniany się nie sprawdza) i wyciąć odpowiedni kształt. Niestety nie miałam wałka, poza tym cienka warstwa lukru nie chciała mi się odkleić od tortownicy. Dlatego dodałam łyżeczkę masła i podgrzałam masę przez 30 sekund w mikrofali. Potem szpatułką szybko nałożyłam niebieski lukier (niestety bardzo szybko zastyga, dlatego nie można pozwolić sobie na błędy). Czerwony lukier rolowałam na malutkie wałeczki dekorowałam. Jako oczy- bita śmietana. Czarna pajęczyna zrobiona za pomocą żelu do dekoracji. Udekorowany tort poszedł na całą noc do lodówki.

zdjęcie

Na zdjęciu powyżej ulubiony prezent Bartusia – osiołek do skakania (moje pokolenie pamięta pewnie wielkie piłki z uszami). Na osiołku organizujemy wyścigi przez pokój i korytarz. Bartuś za każdym razem prosi o mierzenie czasu… Gumowy osiołek do kupienia na allegro – naprawdę polecam! Ma udźwig do 100 kg!

BIEGANIE i TRENING W CIĄŻY

BIEGANIE i TRENING W CIĄŻY – porady praktyczne

Mam za sobą dwie aktywne (choć zupełnie różne) ciąże, a mimo to zamierzam „euforycznie” przekonywać kobiet do biegania w stanie błogosławionym. Za dużo znam dziewczyn, którym nie wyszło to na dobre. Niestety. Ciąża to nie choroba, ale odmienny stan,  w którym bierzemy bezwzględną odpowiedzialność za siebie i małą, rozwijającą się istotkę. Za błędy nie zapłacą osoby doradzające, czy wręcz przekonujące, żeby biegać (bo taki mamy ostatnio trend). Za błędy odpowiesz tylko Ty.

Spokojnie jednak – nie chcę straszyć, a jedynie skłonić do rozważnego podejścia do sportu w tym czasie.  Dobrze dobrane obciążenia treningowe, przy prawidłowo rozwijającej się ciąży, pomogą przetrwać ten trudny okres (szczególnie trudny dla osoby regularnie uprawiającej sport o wysokiej intensywności). Aktywne 9 miesięcy to doskonały moment, by zmodyfikować nieco trening, tak by po porodzie wykorzystać nowe atuty. To wspaniały okres, by wyleczyć wszystkie kontuzje, wzmocnić zaniedbywane mięśnie i poświęcić więcej czasu na rozciąganie. A odpoczynek od mocnego biegania w dłuższej perspektywie wyjdzie nam na dobre.

Ale zacznijmy od początku.

Większość kobiet dowiaduje się o ciąży między 4, a 6 tygodniem (czyli 2-4 tygodnie po poczęciu).

Często przez ten pierwszy okres w ogóle nie występują dolegliwości ciążowe, a wręcz następuje poprawa wydolności. Aż przychodzi taki dzień, gdy NAGLE (dokładnie tak: nagle) nadchodzi znaczący spadek formy i możliwości adaptacji do wysiłku. To znak od organizmu, że zaczyna się czas, gdy nie wszystko będzie już takie samo, nie wszystko będzie łatwe. Ciało potrafi doskonale poinformować o nowych ograniczeniach, a głowa musi się z tym pogodzić. Trzeba przestawić się na nowy rozkład zajęć;)

PIERWSZY TRYMESTR

Przyjmuje się, że pierwszy trymestr trwa 14 tygodni (choć są zwolennicy zaliczania do tego etapu tylko 12, czy 13 tygodni). To w tym okresie następuje najwięcej poronień (90%). Na większość z nich przyszła mama nie ma wpływu – to ciało odrzuca genetycznie upośledzone zarodki. Jednakże dość często do poronienia przyczynia się nieodpowiedni do sytuacji styl życia kobiety, w tym zbyt intensywny wysiłek fizyczny.

Wiele szkół jogi, czy fitness klubów nie pozwala kobietom na uczestnictwo w zorganizowanych zajęciach dla kobiet w ciąży do momentu ukończenia 14 tygodnia. Nie bez powodu! Szczególnie niebezpieczny jest okres pomiędzy 8, a 12 tygodniem. W organizmie dochodzi wówczas do wielu rewolucyjnych zmian, często ciało kobiety nie chce zaakceptować nowego życia, pojawiają się mdłości i wymioty. Następuje gwałtowany spadek odporności (pod koniec 3 miesiąca kobiety bardzo łatwo zapadają na różnego rodzaju infekcje). Dopiero w 12 tygodniu zaczyna funkcjonować łożysko i sytuacja stabilizuje się (uspakajają się też hormony;)

Ten pierwszy trymestr bywa najtrudniejszy z całej ciąży. U kobiet-sportowców dość często dochodzi do niekontrolowanego przyrostu wagi (związanego ze zmniejszeniem obciążeń treningowych, z problemem do obniżenia! kaloryczności spożywanych posiłków. Bo dla sportowców ciąża to często porcja mniej, a nie więcej…), ale przede wszystkim ciało się zmienia, nawet jeżeli długo nie widać brzuszka. Zazwyczaj u osób z małą ilością tkanki tłuszczowej następuje znaczny jej przyrost (ale to konieczne, by ciąża prawidłowo się rozwijała). Gdy przybywa do 4, a nawet 5 kilogramów nie ma się czym martwić. Aczkolwiek przez całą ciążę waga powinna być pod kontrolą. Za najlepszy dla kobiety i dziecka przyrost wagi uznaje się 10-14 kg. Taką dodatkową masę, statystycznie, traci się do 6 tygodni po porodzie (bo nigdy chudnięcie nie jest tak łatwe jak w połogu, gdy karmimy maleństwo).

Są oczywiście kobiety, które chudną na początku ciąży (zazwyczaj z powodu silnych wymiotów), ale nie jest to korzystne, bo łatwo o spadek odporności. Przyszła mama nie ma jednak na to wpływu, lecz tym bardziej w takiej sytuacji należy z umiarem dozować sobie wszelkie ćwiczenia do momentu, aż dolegliwości nie ustaną. Organizm dziecka nie potrzebuje w pierwszym  trymestrze wielu kalorii, ale ciało mamy powinno pozostać dobrze odżywione – w pełnym zdrowiu. Przygotowane na kolejne etapy ciąży.

Czy zatem ćwiczyć, czy biegać i jak intensywnie???

Po pierwsze należy uzyskać informacje od lekarza ginekologa na temat ciąży. Jeżeli ocenia ją jako prawidłową można kontynuować trening. Spróbujmy zapytać o pozwolenie na bieganie, ale mało który lekarz w Polsce wyrazi na to zgodę. Na ćwiczenia – owszem, ale już z oficjalnym przyzwoleniem na bieganie będzie problem.

Moje doświadczenie (potwierdzone przez wiele biegaczek) mówi, że należy w tym okresie bardzo dokładnie słuchać organizmu i ograniczyć bieganie do ok. 60% (najczęściej w 3 miesiącu organizm sam się zbuntuje, jeżeli będziemy go za bardzo forsować). Pozostały czas dobrze przeznaczyć na wzmacnianie mięśni i streching. Nie zaleca się rozpoczynania przygody z bieganiem w tym okresie.

Biegać najlepiej z pulsometrem, nie przekraczając 140 bpm. Kwas mlekowy może mieć negatywny wpływ na dziecko (choć nie można tego uzasadnić, bo po prostu na kobietach w ciąży nie przeprowadza się testów mogących szkodzić). Najlepiej zrezygnować z biegów w trudnym terenie i interwałów, a pozostać przy wybieganiach od 30 do 90 minut (na ponad godzinne biegi mogą sobie pozwolić kobiety, którym taki trening nie sprawiał kłopotu przed ciążą).

DRUGI TRYMEST – NAJBEZPIECZNIEJSZY CZAS

Czwarty i piąty miesiąc to moment, gdy możemy pozwolić sobie na nieco więcej, o ile nie przeszkadza nam już zbyt duży brzuszek (a ten rośnie różnie u każdej pani) i mamy czas na regenerację. Teraz jest ona znacznie ważniejsza niż przed ciążą. REGENERACJA- czyli sen minimum 8 godzin dziennie, zbilansowana dieta, odpoczynek. Można sobie pozwolić na masaż, ale warto udać się do osoby, która wie, jak masować kobiety w ciąży. Niektóre techniki są niewskazane w tym okresie, poza tym kobieta nie powinna leżeć na brzuchu podczas masażu. Co do sauny i gorących kąpieli opinie są podzielone. Ja w obu ciążach regularnie kąpałam się w bardzo gorącej wodzie, pozwalało mi się to rozluźnić. Z sauny nie korzystałam, bo nie czułam takiej potrzeby. Jednak w wielu krajach widzi się w saunie kobiety w drugim trymestrze ciąży i nie jest to coś niezwykłego (sesje powinny być jedna znacznie krótsze niż zazwyczaj, nie można dopuścić do przegrzania).

BIEGANIE i TRENING W CIĄŻY

W drugim trymestrze to ciało wyznaczy nam granice. W czwartym miesiącu nie będzie problemu z pokonywaniem kilometrów, ale już w szóstym większość kobiet nie będzie w stanie biegać, a jedynie truchtać (ze względu na coraz większy brzuszek).  Ok. 20-22 tygodnia odczuwalne zaczynają być ruchy dziecka – one też będą dodatkowym sygnałem ze strony maluszka, czy wszystko jest w porządku. Przy umiarkowanym tempie i niskim tętnie dziecko zazwyczaj będzie spało podczas treningu. Jeżeli jednak nagle zacznie wykonywać niespokojne harce – to znak, że coś mu się nie podoba i należy przestać.

Odradzam bieganie w samotności – jednak różne nieprzewidziane rzeczy mogą się zdarzyć i najlepiej na przebieżki wybrać się z osobą towarzyszącą lub korzystać z bieżni w fitness klubie (ja osobiście gorąco polecam takie rozwiązanie, szczególnie w zimie). Podczas biegu (w drugiej połowie ciąży)należy bardzo uważać, bo łatwo o upadek. Ciało traci swoją grację, trudniej o stabilizację, ścięgna, stawy i więzadła są luźniejsze. No i w pewnym momencie środek ciężkości zmienia się z dnia na dzień. Do tego mogą dojść problemy z oddychaniem.

Znacznie bezpieczniejsze od biegania będzie korzystanie z orbitreku czy roweru stacjonarnego (polecam spinning). Bieganie może być doskonałą rozgrzewką, czy dodatkiem do treningu. Ale oczywiście każda ciąża jest inna i niektórym paniom prawie do końca bieg nie będzie sprawiał problemów.

3 TRYMESTR – NIC NA SIŁĘ

Dla mnie trzeci trymestr to moment, gdy bieganie zastępuje trucht trwający do 20 minut (do 3 kilometrów), 2-3 razy w tygodniu. Radzę znacznie więcej czasu przeznaczyć na ćwiczenia przygotowujące do porodu, stabilizujące i rozciągające. Miednica w tym czasie może zacząć się rozchodzić i tym samym bieganie staje się ryzykowne. W przypadku skrócenia szyjki macicy należy natychmiast zaprzestać jakiegokolwiek joggingu. Również rozwijające się żylaki stanowią przeciwwskazanie do biegania.

Po co ryzykować, szczególnie gdy bieganie przestaje być przyjemne. A na pewno każda z mam znajdzie alternatywne rozwiązanie: marsze, pływanie, gimnastykę dla kobiet w ciąży, jogę. Ważne, by się ruszać, by regularnie ćwiczyć. Już niedługo znowu pobiegniecie. Prawdopodobnie po nowe rekordy;)

BIEGANIE i TRENING W CIĄŻY BIEGANIE i TRENING W CIĄŻY

Może się też zdarzyć tak, że to przerwa od aktywności fizycznej posłuży Wam najlepiej, szczególnie w 8-9 miesiącu. Nie brońcie się przed odpoczynkiem, gdy tego chce Wasz organizm. Musicie być silne na powitanie małego człowieka.

 

SŁUCHAJMY SWOJEGO ORGANIZMU, TO NIECZAS NA BICIE REKORDÓW.

BIEGANIE W CIĄŻY MA POPRAWIĆ NASZ NASTRÓJ, POZWOLIĆ NA ZACHOWANIE FORMY, POWINNO ZAPEWNIĆ ODPOWIEDNI PRZYROST MASY I POMÓC W ŁATWIEJSZYM ZNIESIENIU DOLEGLIWOŚCI CIĄŻOWYCH.

 

Przykładowy plan treningów w ciąży (dla osoby zaawansowanej i średniozaawansowanej biegowo – biegającej przed ciążą 250-350 km  miesięcznie):

2 MIESIĄC:  200-250* KM; 4-6 treningów tygodniowo (zmniejszenie objętości o ok. 25%)

3 MIESIĄC: 100-200 KM; 3-4 treningi tygodniowo (gdy dręczą nas silne nudności lepiej zrezygnować w tym miesiącu z treningu)

4 MIESIĄC: 120 -220 KM; 4-5 treningów tygodniowo

5 MIESIĄC: 100 – 200 KM; 4-5 treningów tygodniowo

6 MIESIĄC: 75 – 120 KM; 3-4 treningi tygodniowo

7 MIESIĄC: 20 – 80 KM; 2-3 treningi tygodniowo (tylko trucht)

8-9 MIESIĄC: odradzam bieganie, ewentualnie trucht do 2 km 2-3 razy w tygodniu

*UWAGA: Wartości maksymalne dotyczą TYLKO bardzo zaawansowanych biegaczek, których ciąża przebiega bez żadnych komplikacji. Najlepiej przy tak intensywnym treningu być pod stałą kontrolą lekarza (lekarza, który wie, że biegacie).